Zima. Nienawidzę jej. Ciągle pada śnieg, jest okropnie zimno. Wtedy dzień zapowiadał się jak zwykle. Wstać, przeżyć, iść spać. Tylko jednym się różnił. Ale aż tego się nie spodziewałam.
Było dziesięć po pierwszej w nocy. Wszystko miałam dobrze zaplanowane. Gdzie, kiedy, o której. Ciepło się ubrałam, założyłam plecak i powoli, po cichu wyszłam z domu. Liczyłam na to, żeby nikt się nie obudził. Gdy byłam dalej od domu przestałam biec.
- Zajebiście, że pomyślałaś gdzie teraz przenocujesz - powiedziałam pod nosem.
Miałam wszystko tak wspaniale zaplanowane, że nie pomyślałam o noclegu. No cóż powłóczę się po mieście. Może uda mi się coś znaleźć. Do czwartej spacerowałam po centrum. Postanowiłam zatrzymać się pod jednym z centrum handlowych. Po chwili kilka metrów dalej zatrzymał się samochód. Nie taki byle jaki. Z tego co zauważyłam jakiś czas za mną jeździ. Nic sobie z tego nie robiłam, bo po co. I tak bym nic nie zrobiła. W pewnym momencie wysiadł z auta. Szedł w moja stronę. Postanowiłam odejść. Przyśpieszyłam kroku. Za zakrętem obejrzałam się czy nie idzie. Nie zauważyłam go. Myślałam, że się go pozbyłam. Gdy odwróciłam się i zaczęłam iść... wpadłam na niego.
- Przepraszam. Nie zauważyłam cię - powiedziałam.
- Nie to ja przepraszam. A tak w ogóle to dlaczego chodzisz sama po ciemku? Nie wiesz, że tak pięknej dziewczynie jak ty może się coś stać?
- To dlatego za mną jeździsz?
Nie odpowiedział na moje pytanie. Po chwili milczenia jednak się odezwał.
- Jedziesz ze mną. Nie zostawię cię na tym mrozie.
- Oszalałeś? Nawet cię nie znam.
- Jestem Karol. O patrz. Już znasz moje imię. Teraz będzie z górki - powiedział rozbawiony.
- Wcale nie śmieszne.
- To jedziesz?
- Ta - powiedziałam po chwili.
Byłam tak zdesperowana, że pojechałabym z każdym. Wsiadłam do samochodu. Oparłam głowę o okno. Tak jechałam całą drogę. Po dziesięciu minutach wysiedliśmy pod dużym domem. Weszliśmy do środka.
- Ty będziesz spała tam - pokazał na pierwsze drzwi z lewej.
- A i jestem Sylwia.
Od razu poszłam do ,,mojego'' pokoju. Byłam tak zmęczona, że po dziesięciu minutach usnęłam. Rano około dziesiątej usłyszałam hałas dobiegając z kuchni, a że jestem ciekawską osobą postanowiłam to sprawdzić. Po cichu wyszłam z pokoju. Gdy weszłam do kuchni zobaczyłam...
___________________________________________________
I mamy pierwszy rozdział. Po tak długim czasie, krótki, ale jest. Z drugim pokombinuje, aby był dłuższy. W razie jakichś pytań zapraszam na ASKA.
wtorek, 27 października 2015
czwartek, 15 października 2015
Prolog
Sylwia jest siedemnastolatką, która ma niesamowite zdolności muzyczne. Ciągle kontrolowana i bita przez ojca ma dość i ucieka. Nieświadoma niebezpiecznych zdarzeń brnie dalej w znajomość z pewnym chłopakiem. Jak skończy się ta znajomość? Kim naprawdę jest chłopak? Czy dziewczyna spełni swoje marzenia o byciu fortepiansitką?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)